czwartek, 14 sierpnia 2014

Rozdział 1

Gdzie ty się do jasnej cholery tak śpieszysz? Zwolnij Melanie Brown! Natychmiast! - odwróciłam się do mojej dość podenerwowanej już przyjaciółki, ładnej czarnowłosej dziewczyny, która właśnie stara się dorównać mojemu tempu. Dzisiaj mój pierwszy dzień na uczelni.- Halo? Czy ty jesteś głucha, suko?
-Ann, do jasnej cholery, zamknij się chociaż na chwilę, szukam swojego brata. Jeśli się nie zamkniesz coś ci zrobię i nie będzie to przyjemne
Tak mam brata, dowiedziałam się o nim z jakieś dwa lata temu, z czego z pewnością nie byłam zadowolona. Jest on moim przyrodnim bratem, ponieważ mój popieprzony ojciec zdradził moją matkę dwa lata przed ślubem i nie przyznał się do tego. Mimo wszystko i tak rozstali się kiedy miałam 4 lata ale i tak nigdy nie powiedzieli mi nic o bracie. Mój braciszek jest kochany. Wyczujcie sarkazm... Totalny z niego kretyn ale mimo wszystko współczuję mu rodziców. Mój ojciec i jego matka to całkiem niezła para. Pasują do siebie jak ulał. Ojciec zostawił moją matkę właśnie dla niej ale nawet się z tego cieszę bo moja rodzicielka radzi sobie bez niego całkiem nieźle. Ma męża od ponad 4 lat i urodziła Lyn i jej brata bliźnaka Jack'a. A jeśli już chcecie wiedzieć to mój starszy brat to Zayn Malik. Tylko dlatego, że jestem teraz w Londynie w nowym mieszkaniu i nie znam zbytnio tego miasta mój brat ma się mną zajmować.
-Czy ty mnie w ogóle słuchasz?- krzyknęła zirytowana Ann
-Tak słucham...
-To co powiedziałam?-zatrzymała się i zaczęła stukać prawą nogą o podłogę
-Przepraszam, zamyśliłam się.- spuściłam głowę w dół bawiąc się nerwowo palcami
-Minęłyśmy go jakieś 2 minuty temu z czego zdążył puścić oczko do ciebie i lizać się Perrie. Chodź.- pociągnęła mnie w stronę mojego brata, który stał ze swoimi kolegami. Gdy do nich podeszliśmy akurat się śmiali. Byłam w stu procentach pewna, że śmiali się ze mnie i Ann. Dziewczyna jednak nic sobie z tego nie robiła bo uśmiechnęła się jeszcze szerzej niż wcześniej.- ten blondyn jest przystojny- wyszeptała a ja popatrzyłam na nią wyrazem 'nie podrywaj go bo to kolega mojego brata'. Gdy doszliśmy do niego wszystkie oczy padły na nas. Ani trochę się tym nie przejęłam i zaczęłam wydzierać się na swojego brata.
-Malik, kurwa! Z tego co pamiętam miałeś odebrać mnie dziś rano z mojego apartamentu.- skrzyżowałam ręce na piersiach i zaczęłam mówić dalej- tatuś nie byłby chyba zadowolony z twojego postępowania. huh- i nagle śmiechy wybuchły a ja popatrzyłam na uśmiechniętego chłopaka z blond włosami, jest ładny ale totalnie nie w moim typie. Był to Niall. Koło blondyna stał chłopak w brąz włosach, z tego co było mi wiadomo nazywał się Lou. Zayn zbyt wiele o nich gadał. Odsunęłam się od niego i zaczęłam kierować się do klasy. Słyszałam tylko szepty chłopaków 'Melanie?' i tym podobne. Dość tego. Muszę zrobić prawo jazdy a tata na pewno powinien się z tym zgodzić, już ja tego dopilnuję.


~*~

Kupiłam sobie kawę i wyskoczyłam z kawiarenki koło uczelni. Moja przyjaciółka miała jeszcze zajęcia więc ja musiałam wrócić sama do naszego apartamentu. Może nie było to tak daleko bo 7 minut to nie wieczność, prawda? Nagle z zamyślenia wyrwało mnie uderzenie w czyjąś klatkę piersiową i gorąco na mojej koszulce. Nosz kurde, moja ulubiona koszulka! Co za pacan. Był to wysoki chłopak o zielonych oczach i brąz lokach.
-Jak leziesz suko?- krzyknął na mnie a później się odsunął.- oblałaś mi całą koszulkę.
Byłam taka w szoku, że odsunęłam się od niego jakiś metr a może dwa? A później pojawił się przede mną Malik. Zasłonił mnie swoim ciałem i wydarł się na lokowatego.
-Stary nie wyrażaj się tak na moją siostrę, okej?! - Nieznajomy zakrztusił się najwyraźniej śliną bo zaczął kaszlać. 
-To twoja siostra? Sorki stary, nie wiedziałem.- Zayn przesunął się a ja zobaczyłam tego chłopaka tylko trochę milszego i uśmiechniętego. Co mój brat robi z ludźmi.- Przepraszam- Wyszczerzył się i popatrzył na mojego brata. 
-Idź do auta zaraz do ciebie przyjdę, musimy pogadać.- rzucił mi kluczyki a chłopak, którego nie znam imienia uśmiechnął się do mnie i puścił mi oczko.- Ey, ty! Nie podrywaj mi siostry ona nie jest na jedną nockę Harreh! Masz jej nie dotykać, a ty na co czekasz? Jazda do auta.- Prychnęłam a później ruszyłam do auta. Chłopak miał na imię Harreh ale z tego co słyszałam to ma problem z dziewczynami na jedną noc.
 Chwilę później siedziałam w aucie i czekałam na mulata. Przyszedł dokładnie 10 minut po mnie. 
-Musimy pogadać.- był zły
-No co ty Sherlock'u- pozłoszczę go troszeczkę
-Posłuchaj mnie bo nie będę powtarzał, w szkole trzymasz się nas, nie wpadasz w tarapaty i się nie bijesz- powiedział a następnie się zastanowił i dodał- a i jeszcze jedno, nie chodzisz na imprezy.- wybuchłam niepohamowanym śmiechem i popatrzyłam na niego miną 'zabronisz?'
-Z tego co wiem mam 18 lat Zayn i będę robić co chcę, mieszkam z przyjaciółką i przestań mnie wkurzać. Nie jesteś moim tatą.- krzyknęłam końcówkę tak, żeby to do niego dotarło.- po za tym nie muszę trzymać się TWOICH kolegów. To TWOI koledzy, nie moi i nie mam przywileju ich lubić bo ty ich lubisz, okej?
-Po pierwsze to ja się tobą zajmuję i jeśli coś ci się stanie to ja oberwę a po za tym chcę dbać o ciebie, nie jesteś moją jedyną siostrą, wiesz o tym i w moim interesie jest opiekowanie się tobą, ok? Wiesz, że nikt nie lubi pierwszaków. A ty już pierwszego dnia wkurzyłaś chłopaka z ostatniego roku.- gadał jak najęty.- i po drugie jak już chcesz iść z nami na imprezę to trzymasz się albo mnie albo Harrego, którego dzisiaj poznałaś albo chłopaków zrozumiałaś? Nie chcę słyszeć nie.- postanowiłam się nie odzywać.

Więcej się nie odezwał, odpalił silnik i jechaliśmy jakieś 5 minut w ciszy po czym zatrzymał się pod moim domem. Bylibyśmy szybciej gdyby nie korki. Wysiadłam z auta i trzasnęłam drzwiami. Weszłam do środka i od razu potruchtałam do windy aby nikt mnie nie zauważył, musiałam odetchnąć. W windzie zaczęłam szukać kluczy i gdy znalazłam uśmiechnęłam się. Gdy wyszłam z windy zobaczyłam górę loków. 
Nie. Nie. NIE. Boże, ten pajac co dzisiaj na mnie wpadł, całuje się z jakąś blondi aka suka. A moje mieszkanie jest akuratnie tam gdzie się całują. Kurwa. Zdawało mi się, że przejdę nie zauważona ale to by graniczyło z cudem. Ruszyłam więc do swojego mieszkania i stanęłam tuż obok nich. Jezu. Przestańcie. Błagam. Fuj. 
Nagle przestali a ja drżącymi rękami otwierałam drzwi i gdy już miałam je zamykać, ktoś wsadził nogę między nie (drzwi). Podniosłam głowę do góry bo moja głowa była na wysokości jego klatki piersiowej. Uniosłam głowę do góry i stał tam we własnej osobie Harry aka męska dziwka. 
-Cześć kotku, mieszkasz tu?- i na chama wszedł mi do mieszkania.- Ładnie tu.
-Czego chcesz?- zapytałam
-Przyszedłem do twojej sąsiadki.
-To idź do niej a nie zatruwasz u mnie środowisko, mój brat cię nasłał, co?
- Nie.- zamknęłam drzwi i skierowałam się do kuchni
-Chcesz coś pić, woda, sok, kawa, cokolwiek?- krzyknęłam
-Może być sok- odkrzyknął a zaraz pojawił się w kuchni. Stanął zaraz koło mnie i objął mnie ramieniem.
-Boże! Cenisz coś takiego jak przestrzeń osobista? Nie jestem tobą zainteresowana
-Zraniłaś mnie.
-Chyba twoje wielkie ego.- odparsknęłam- co one w tobie widzą?
-To co ty?- wybuchłam śmiechem- co?
-Męską dziwkę?- zaśmiałam się.
-Dlaczego męską dziwkę?-zapytał zmieszany
-Co noc to inna. Co noc to 'wyjątkowo' bardziej dziwkowata.- parsknęłam a później usiadłam
-Jest takie stwierdzenie jak 'wyjątkowo' bardziej dziwkowata?
-Dla mnie to oznacza, że dałaby nawet swojemu bratu.- tym razem to on zaczął się śmiać jak idiota.
-Uśmiałam się jak bóbr. Możesz iść. Nie żebym cię wywalała ale właśnie to robię.- posłałam chłopakowi sztuczny uśmiech i wstałam z krzesła wchodząc do salonu.
-Zrobiłem ci coś, że mnie nie lubisz?- zapytał chyba bardziej urażony niż smutny.
-Nie. Po za tym, że wpadłeś na mnie wyzywając i uśmiechając się chwilę później. Czy ty jesteś bipolarny?-zapytałam
-Co to znaczy?
-Że ciągle zmieniają Ci się humory, no wiesz najpierw jesteś miły a zaraz wkurzony.Wygoogluj sobie. Wiesz, że to się leczy?
-Nie jestem chory- posłał mi wkurzone spojrzenie.
-Jesteś.- odpowiedziałam z irytacją
-nie
-Jesteś wkurzony a przed sekundą byłeś uśmiechnięty. Faktycznie nie jesteś bipolarny.- Ostatni raz na mnie spojrzał a później wyszedł z mojego mieszkania. Aż tak go wkurzyłam? Hę? Mówiąc prawdę?

~*~

Wróciłam!- krzyknęła Ann a ja odwróciłam się z kanapy i popatrzyłam się prosto na nią- wiesz co się stało?
-Hmm? Opowiadaj?
-Wpadłam dzisiaj na jakąś panienkę i ona zaczęła mnie wyzywać i Niall i Zayn mi pomogli, była strasznie wulgarna a po za tym chłopcy stwierdzili, że skoro ja i ty jesteśmy takimi niezdarami to będziemy miały w pobliżu ochronę 24/h w postaci któregoś z chłopaków. Ponoć mają się wprowadzić do mieszkania na przeciwko. Wiem tylko, że Zayn i chłopcy i jakiś Harry- tylko nie Harry, boże, umrę! Moja przyjaciółka gadała coś jeszcze ale już jej nie słuchałam i tylko myślałam co będzie gdy loczek się tu wprowadzi. Nie będę mieć życia. Totalna. Masakra. Mówię. Wam. 
-Ahh i zapomniałabym! Idziemy z chłopakami na imprezę! Ma być świetnie. Patrz co ci kupiłam.- Ann rzuciła we mnie czarną obcisłą sukienkę bez ramiączek, która zapewne będzie zbyt krótka jak na mój gust. Popatrzyłam na Ann z obrzydzeniem w oczach i parsknęłam pod nosem- Mel, przecież nie jesteś dziewicą więc o co chodzi?
-Nie. Przypominaj. Mi. O. Tym. Kurwa.- powiedziałam każde słowo podkreślając, żeby je usłyszała.- Faktycznie straciłam dziewictwo ale nikt z sąsiadów nie musi o tym wiedzieć Ann. Okej?
-Okej.- uśmiechnęła się
-Przepraszam- puściłam jej oczko- to jazda przygotowujemy się!
-Jasne!- krzyknęła Ann z uśmiechem 

 Szybko pobiegłam do swojej łazienki wziąć prysznic i założyłam czysty stanik bez ramiączek i majtki, włosy ładnie wysuszyłam a końcówki pokręciłam na lokówce. Sukienka ładnie opinała moje ciało ale żeby efekt końcowy wyglądał jak trzeba, założyłam moje wysokie czerwone szpilki i kilka czerwonych dodatków. Pomalowałam się tuszem, eyelinerem i czerwoną szminką tak abym wyglądała jak tykająca bomba. 
Moja przyjaciółka za to wyglądała przepięknie w białej sukience na ramiączka opinającej jej górną część ciała a na dole była ona rozkloszowana. Była lekko pomalowana a na nogach miała czarne wysokie koturny.
Gdy byłyśmy już gotowe wsadziłam do torebki kosmetyki i iphon'a  i wypchałam swoją przyjaciółkę za drzwi aby je zakluczyć. 

Chwilę później dostała sms od swojego brata:
Zayn: Czekamy na dole, twoja przyjaciółka jedzie z Niallem i resztą ty jedziesz ze mną, Harrym i Perrie. 
Melanie: Dobrze mała dziwko, już idziemy. xx

Moją przyjaciółkę rozśmieszyło to co napisałam do Malika i zaczęła chichotać pod nosem. 
-jedziesz z Niallem suko.- puściłam jej oczko.- miłej utraty dziewictwa
-Boże, nie stracę z nim dziewictwa.- zarumieniła się
-A może już straciłaś?- zaśmiałam się. 
-Nie.- odpowiedziała mi szybko. Ołłł zbyt szybko. 
Nie zdążyłam się jej zapytać czy robila to z kimś bo wysiadłyśmy z windy i doszłyśmy do drzwi 
-Do zobaczenia na miejscu Ann- znów puściłam jej oczko. 
-pa- posłała mi buziaka i wsiadła do auta. 

Wsiadłam do auta na tylnie siedzenie i zobaczyłam Harrego.
-Doszłaś wreszcie.- Zayn się skrzywił i odpalił silnik 
-Doszłam.- odpowiedziałam właściwie po nic
-Doszłaś powiadasz?- Harry się zaśmiał a ja zrozumiałam podtekst seksualny, zarumieniłam się i odwróciłam głowę w stronę do okna. 
Nagle poczułam rękę Harrego na kolanie. CO ON DO CHOLERY CHCE?
-Zabierz rękę.- szepnęłam
-Nie.
-Zabierz rękę, bo będę krzyczeć.- znów szepnęłam 
-Krzykniesz a jeszcze kiedyś spotka cię za to kara.- nie odezwałam się tylko ściągnęłam jego rękę i obróciłam się w stronę szyby. Jego ręka znów pojawiła się na mojej nodze. Znów ją strąciłam ale znów ją położył. Postanowiłam się tym nie przejmować. Jego ręka zaczęła jeździć po mojej nodze w kierunku, w którym nie powinna. Gdy dojechał do sukienki, wsadził łapy pod nią a ja wtedy z całej siły walnęłam go z liścia w twarz. Zayn i Perrie byli tak zajęci sobą, że nie zauważyli tego co zrobiłam. 
W końcu dojechaliśmy do klubu. 

~*~

Koło 22 siedziałam przy barze i piłam swój soczek bo mój brat nie pozwolił mi pić, ale czułam się w miarę spoko i humor mi dopisywał tak jakbym piła. Moja przyjaciółka tańczy z Niallem a ja siedzę z Perrie, która jest zawalona w trupa (właściwie to nie siedzi tylko leży na blacie baru). Perrie to bardzo miła osoba. Nie jest niestety dziewczyną Zayna ale jego przyjaciółką bez zobowiązań. A dla niej to jest korzyścią ponieważ zawsze może z nim być i odepchnąć laskę, która chce się z nim przespać. Ma pierwszeństwo.
-Chcesz zatańczyć?- głos Harrego wyrwał mnie z zamysłu
-huh, czemu nie?- odpowiedziałam zmieszana
Harry zaprosił mnie na środek parkietu dając mi trochę swobody zanim oswoiłam się z tym jak mam z nim tańczyć. (przyklejona pupą do jego krocza). Poczułam, że mnie obraca i przytwierdza do krocza tak, że poczułam wypukłość na mojej pupie. Zaczęliśmy się o siebie ocierać w rytm muzyki, poruszając biodrami. Trzeba przyznać, że nieźle się poruszał. Jego ręce spoczęły na moim brzuchu, który lekko pocierał i schodził czasami niżej niż brzuch. Nic nie mogłam podziać na te jęknięcia. Był przystojny ale to nie powód żeby iść z nim do łóżka, prawda? Z resztą on jest męską dziwką. Jest bardzo śmiały w stosunku do dziewczyn i raczej nie zdziwiłabym się gdyby był co noc z nową.
-Gdybyś pozwoliła mi się przelecieć to zrezygnował bym z innych dziewczyn, jesteś niesamowita co potrafisz wyczynić z moim przyjacielem.
-ha, ha. Harry ja z nim nic nie robię, po prostu tańczymy.- przekrzykiwaliśmy muzykę
-Tobie to nie robi żadnej różnicy bo to nie ja ocieram się o twoje krocze kochanie.-jęknął
Zaśmiałam się z jego jęków i popatrzyłam w stronę wkurzonego Zayn'a, który akurat szedł w naszą stronę.
-Harry! Zabieram Perrie do domu, nie będzie kłopotem gdy odwieziesz Mel?
-Żaden problem stary- klepnął go po plecach a Zayn ruszył po Perrie
-Chcesz tańczyć czy idziemy usiąść?- zapytałam
-Potańczmy jeszcze chwilkę.-uśmiechnął się- a później pojedziemy do mnie
-Um Harry?-zapytałam trochę zbyt nieśmiało.
-Słucham?
-Mógłbyś mnie odwieźć do mnie zamiast do ciebie?
-Nie ma sprawy.- uśmiechnął się

*godzinę później*
-Chodź mamacita.- puścił mi oczko udając podrobiony hiszpański akcent, zaśmiałam się.
-Gdzie masz auto?
-Auto?- zapytał powstrzymując się od śmiechu. Co go tak śmieszy
-no auto.- spiorunowałam go wzrokiem
-Jedziemy moim motorem kochanie.- zaśmiał się
-Moto..co?
-Motorem, dokładnie kawasaki ninja, chodź.
-Nie! Nie wsiądę na to gówno po... - odwróciłam głowę starając się nic nie wypaplać
-Co?- spojrzał na mnie
-Przejdziemy się?- zapytałam grzecznie.
-Jestem dobrym kierowcą, kochanie. Wsiadaj.- wziął mnie na ręce i posadził bardziej z tyłu a później on wsiadł i uśmiechnął się do mnie do tyłu. Wiedziałam, że będę musiała go objąć w pasie.
-Na co czekasz, kochanie?- wziął moje ręce i położył wokół siebie. głupi idiota. Pewnie się tego spodziewał.
-Nic, kompletnie nic.- mruknęłam cicho

*Mieszkanie*
-Gdzie będę spał - zapytał Styles, trochę się dzisiaj o nim dowiedziałam
-uh, możesz spać dzisiaj w trzecim pokoju, od jutra tam będzie mieszkać Perrie.- uśmiechnęłam się.
-Wolałbym z tobą.
-Wydaje się, że będzie to niemożliwe.
-Wszystko jest możliwe.- zaśmiał się
-Harry do łóżka w tej chwili. Możesz wziąć prysznic jak chcesz. Masz tam ręcznik i męski żel Zayn'a.- uśmiech pojawił się na mojej twarzy


*kilka dni później*
Od kilku dni nie widziałam ani Harrego ani Zayna mimo, że mieszkają dosłownie na przeciwko mnie, Ann i Perrie. Co z nimi jest nie tak? Harry już mi się nie narzuca więc jestem świadoma, że znalazł sobie nowy obiekt pożądań i będę miała spokój. Ciekawe na jak długo. Ostatni tydzień minął spokojnie. Zajęcia, mieszkanie, zakupy, umówiłam się nawet na spotkanie z chłopakiem o imieniu Danny, jest słodki i dosyć wysoki i umięśniony. Chciałabym spróbować z nim jeśli to możliwe. Jest całkiem spokojny nie to co Zayn albo Harry. W sumie Harry, ugh, myślę o nim ale już całkiem nie wiem, czy o koledze czy jakiejś osobie z którą spędzę resztę życia. Przecież nie jestem w nim zakochana ale jednak coś mnie do niego ciągnie.
Tylko co...


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
LOL ;D pierwszy rozdział, miał być dodany kilka dni temu ale zwątpiłam. Przykro








Brak komentarzy:

Prześlij komentarz